Stan zimowo-maturalno-bez przyszłosciowy….
Czas wielkich zmian.. Trzeba cos zmienić bo tak dalej nie można. Myślę że zacznę powoli, może od ogarnięcia pokoju. To chyba dobry pomysł na początek. Ogólnie stan nawierzchni w moim pokoju oceniam na dobry, wszystko jest wszędzie, niektóre rzeczy zaczynają ożywać jak na przykład ogryzek , który od wczoraj dziwnie się do mnie uśmiecha. A może by tak się pouczyć? W końcu w maju finał biegu po wykształcenie. Koniec kolejnego etapu edukacji, a tym samym kolejnego etapu życia. Pożyjemy zobaczymy. Jak na razie zbieram siły… A za oknem zima… i samotność i smutek. Żeby chociaż śnieg był. Nie mam ochoty na nic… nawet na piwo, co gorsze , znudziła mnie muzyka. Nie mogę znaleźć nic do słuchania, wszystko mi się wydaje oklepane i takie nudne. Ehh.. Przydała by się nutka świeżości w codziennym szarym egzystencjonalnym bagnie…
Grudzień 2, 2008 @ 8:49 pm
Ogarnij siebie a nie pokój